Niechęć Polaków do Ukraińców – skąd się bierze?
Jeszcze kilka lat temu obrazy Polaków pomagających milionom ludzi uciekających przed rosyjską inwazją obiegły cały świat. Prywatne mieszkania zamieniały się w miejsca tymczasowego schronienia, wolontariusze pojawiali się na dworcach, a zwykli ludzie organizowali transport, żywność i pomoc materialną. Dziś stosunek części Polaków do Ukraińców jest zdecydowanie chłodniejszy, co znajduje odzwierciedlenie również w badaniach opinii publicznej.
Nie da się wyjaśnić tej zmiany jednym wydarzeniem. W tle znajdują się współczesne spory dotyczące pomocy socjalnej, migracji, interesów gospodarczych i polityki obu państw, ale również wydarzenia sprzed ponad 80 lat – przede wszystkim Rzeź Wołyńska oraz stosunek do OUN-UPA i Stepana Bandery. Warto o tych problemach mówić otwarcie, jednocześnie rozróżniając niechęć wobec konkretnej osoby, krytykę polityki państwa ukraińskiego oraz sprzeciw wobec nacjonalistycznej ideologii i organizacji historycznych. To nie są pojęcia tożsame.
Czy Polacy rzeczywiście coraz mniej lubią Ukraińców?
Zmianę stosunku Polaków do Ukraińców można zauważyć w badaniach opinii publicznej. Według badania CBOS przeprowadzonego w styczniu 2026 roku sympatię do Ukraińców deklarowało 29% Polaków, natomiast niechęć 43%. CBOS zwrócił uwagę, że był to trzeci kolejny rok pogarszania się nastawienia wobec Ukraińców.
To znacząca zmiana w porównaniu z atmosferą pierwszych miesięcy po rosyjskiej agresji z lutego 2022 roku. Nie oznacza jednak, że 43% Polaków jest „antyukraińskich” w każdym znaczeniu tego słowa. Badanie mierzy ogólną deklarowaną sympatię lub niechęć wobec narodów, ale nie wskazuje automatycznie przyczyn konkretnej odpowiedzi ani tego, jak przekłada się ona na zachowanie wobec pojedynczego człowieka. Pokazuje jednak wyraźnie, że społeczne emocje w Polsce uległy zmianie.
Od solidarności do zmęczenia – co zmieniło się po 2022 roku?
Pierwsza reakcja Polaków na rosyjską agresję była wyjątkowo silna. Pomoc miała charakter państwowy, samorządowy, społeczny i prywatny. Wielu Polaków traktowało przyjęcie uciekających rodzin jako moralny obowiązek wobec ludzi, których kraj został zaatakowany. Polska stała się jednym z najważniejszych miejsc schronienia dla obywateli Ukrainy, a ogromna część pomocy została udzielona oddolnie, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.
Sytuacja nadzwyczajna trwająca kilka tygodni jest jednak czymś innym niż sytuacja utrzymująca się przez kilka lat. Z czasem zaczęły pojawiać się pytania o to, jak długo powinny obowiązywać specjalne formy pomocy, czy osoby mieszkające w Polsce powinny mieć dostęp do świadczeń na takich samych zasadach jak obywatele oraz w jakim stopniu pomoc powinna być powiązana z pracą, płaceniem podatków i składek.
W lipcu 2026 roku CBOS odnotował pierwszy przypadek w historii swoich pomiarów, gdy sprzeciw wobec dalszego przyjmowania ukraińskich uchodźców przeważył nad poparciem – 52% wobec 42%. Jednocześnie aż 87% respondentów poparło ograniczenie pełnego dostępu do świadczeń medycznych do osób odprowadzających w Polsce składki zdrowotne. Wyniki te pokazują, że temat nie sprowadza się wyłącznie do narodowości czy emocji. Dużą rolę odgrywa pytanie o zasady, koszty i poczucie sprawiedliwego traktowania obywateli oraz cudzoziemców.
Rzeź Wołyńska – rana, która wciąż pozostaje otwarta
Nie sposób mówić o relacjach polsko-ukraińskich bez Wołynia. W latach 1943–1945 nacjonaliści z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonali masowych zbrodni na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Instytut Pamięci Narodowej szacuje liczbę zamordowanych Polaków na 80–120 tysięcy osób. Ofiarami byli cywile – mężczyźni, kobiety, osoby starsze i dzieci.
Szczególnym symbolem zbrodni stała się Krwawa Niedziela – 11 lipca 1943 roku. Nie jest to dla Polski marginalny fragment historii, którym zajmują się wyłącznie historycy. Dla wielu rodzin kresowych jest to historia własnych dziadków i pradziadków: ludzi zamordowanych we własnych miejscowościach, rodzin zmuszonych do ucieczki oraz wsi, które przestały istnieć. Część ofiar nadal spoczywa w miejscach, które wymagają odnalezienia, przebadania i właściwego upamiętnienia.
Dlatego próby przedstawiania Wołynia jako sprawy, którą należy przemilczeć ze względu na współczesną sytuację geopolityczną, mogą wywoływać w Polsce efekt odwrotny do zamierzonego. Pamięć historyczna nie znika tylko dlatego, że w danym momencie staje się politycznie niewygodna.
OUN-UPA i Bandera – dlaczego budzą tak silny sprzeciw w Polsce?
Polska krytyka OUN-UPA nie wynika z abstrakcyjnego konfliktu symboli. Wynika przede wszystkim z doświadczenia historycznego. Dla części Ukraińców postacie związane z ruchem nacjonalistycznym mogą być kojarzone z walką o niepodległość Ukrainy. Dla Polaków Ukraińska Powstańcza Armia jest jednak nierozerwalnie związana z masowymi mordami polskiej ludności cywilnej. To właśnie tutaj znajduje się jedna z najpoważniejszych przeszkód w polsko-ukraińskim dialogu historycznym.
Symbol, który dla jednej strony ma znaczenie narodowowyzwoleńcze, dla drugiej może oznaczać organizację odpowiedzialną za śmierć jej przodków. Nie można oczekiwać, że Polacy po prostu przestaną dostrzegać tę część historii. Dlatego hasła takie jak „anty OUN”, „anty UPA” czy „anty Bandera” mogą mieć w Polsce przede wszystkim wymiar historyczny i ideowy: oznaczają sprzeciw wobec gloryfikowania organizacji oraz ideologii związanych ze zbrodniami na polskiej ludności.
Anty-UPA nie oznacza anty-Ukraina
To rozróżnienie powinno być postawione bardzo jasno. Można być zdecydowanym przeciwnikiem OUN-UPA i jednocześnie nie odczuwać wrogości do każdego współczesnego Ukraińca. Można żądać pełnej prawdy o Wołyniu, a jednocześnie uznawać prawo Ukrainy do niepodległości. Można również domagać się krytycznego podejścia do kultu sprawców zbrodni i współpracować z Ukraińcami, którzy chcą badać trudną historię obu narodów.
Co więcej, sam IPN dokumentuje historie Ukraińców, którzy w czasie zbrodni ratowali swoich polskich sąsiadów, ostrzegali ich przed napadami, pomagali w ucieczce albo ukrywali przed członkami OUN-UPA. Niektórzy za pomoc Polakom zapłacili własnym życiem. Fakt ten nie zmniejsza odpowiedzialności sprawców Rzezi Wołyńskiej. Pokazuje natomiast, dlaczego odpowiedzialność należy przypisywać konkretnym organizacjom, dowódcom i uczestnikom zbrodni, a nie całemu narodowi.
Ekshumacje – dlaczego ta sprawa ma dla Polaków tak duże znaczenie?
Jednym z najbardziej emocjonalnych tematów pozostaje prawo do odnalezienia i pochowania ofiar. Dla wielu Polaków jest niezrozumiałe, że ponad osiem dekad po zakończeniu II wojny światowej część zamordowanych nadal spoczywa w nieoznaczonych mogiłach. Nie chodzi przy tym wyłącznie o politykę historyczną, lecz o podstawowe prawo rodzin do wiedzy, gdzie znajdują się szczątki ich bliskich.
W ostatnich latach nastąpił w tej sprawie realny postęp. W 2025 roku polsko-ukraińskie zespoły przeprowadziły między innymi ekshumacje w Puźnikach, gdzie wydobyto szczątki 42 osób. W 2026 roku rozpoczęto dalsze prace m.in. w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Podczas prowadzonych badań odnajdywane są kolejne szczątki osób zamordowanych w 1943 roku, a następne miejsca nadal wymagają przebadania.
Ten postęp warto zauważyć. Nie byłoby uczciwe twierdzenie, że współczesna Ukraina całkowicie blokuje wszystkie działania dotyczące polskich ofiar. Jednocześnie polskie oczekiwanie pozostaje niezmienne: każda odnaleziona ofiara powinna zostać zidentyfikowana, jeśli jest to możliwe, oraz otrzymać godny pochówek. Nie powinien być to gest politycznej łaski, lecz elementarny obowiązek wobec zamordowanych.
Pomoc dla uchodźców a narastające społeczne zmęczenie
Drugim źródłem napięć jest współczesność. W pierwszych miesiącach wojny Polacy w ogromnej skali pomagali Ukraińcom. Z czasem pojawiło się jednak przekonanie, że rozwiązania stworzone jako nadzwyczajne stają się częścią stałego systemu. W efekcie coraz częściej zaczęto dyskutować o tym, jakie świadczenia powinny przysługiwać cudzoziemcom i na jakich zasadach.
Badania CBOS z 2026 roku pokazują wyraźne oczekiwanie, aby dostęp do części usług publicznych był powiązany z pracą i płaceniem podatków lub składek. W jednym z badań 58% respondentów uznało, że z określonych usług publicznych powinni korzystać wszyscy Ukraińcy pracujący i płacący podatki w Polsce. Jedynie 8% opowiedziało się za całkowitym pozbawieniem Ukraińców takich świadczeń.
To ważny wynik, ponieważ pokazuje bardziej złożony obraz niż proste stwierdzenie, że „Polacy nie chcą Ukraińców”. Znaczna część społeczeństwa zdaje się raczej oczekiwać zasady: jeżeli mieszkasz w Polsce, pracujesz i dokładasz się do wspólnego systemu, możesz również z niego korzystać.
Świadczenia, mieszkania i poczucie nierównego traktowania
Emocje bardzo łatwo rosną tam, gdzie pojawia się przekonanie o niesprawiedliwości. W badaniach jakościowych CBOS z 2026 roku pojawiały się obawy dotyczące konkurencji z migrantami o mieszkania, ochronę zdrowia oraz transfery socjalne. Jednocześnie CBOS zwracał uwagę, że negatywne emocje związane z polityką społeczną mogą być przenoszone na Ukraińców jako całą grupę.
W tym miejscu potrzebne jest rozróżnienie odpowiedzialności. Można krytykować konkretny system świadczeń, domagać się zmian dotyczących 800+ czy uważać, że państwo powinno w pierwszej kolejności zabezpieczać potrzeby własnych obywateli. Nie oznacza to jednak, że odpowiedzialność za decyzje polskiego parlamentu czy rządu ponosi ukraiński pracownik, sąsiad lub dziecko. Jeżeli problemem jest źle skonstruowane prawo, krytyka powinna być skierowana przede wszystkim do jego twórców.
Konflikty w internecie dodatkowo pogłębiają niechęć
Media społecznościowe premiują treści budzące silne emocje. Nagranie przedstawiające konflikt z udziałem jednego Ukraińca może w ciągu kilku godzin dotrzeć do setek tysięcy odbiorców i zostać przedstawione jako dowód na zachowanie całej społeczności. Mechanizm ten nie dotyczy wyłącznie Ukraińców – działa podobnie w przypadku innych narodowości i grup społecznych.
Nie oznacza to oczywiście, że realne problemy należy przemilczać. Jeżeli dochodzi do przestępstwa, należy o nim informować. Jeżeli pojawia się publiczna gloryfikacja OUN-UPA, można i należy poddawać ją krytyce. Jeżeli ukraiński polityk wypowiada słowa godzące w polską pamięć historyczną, Polacy mają prawo zdecydowanie reagować. Trzeba jednak odróżniać krytykę konkretnego zachowania od przypisywania go milionom ludzi tylko ze względu na ich narodowość.
Koszulka ANTY UPA – symbol sprzeciwu wobec ideologii
Pamięć historyczna może być wyrażana na wiele sposobów. W ofercie Imperium znajduje się między innymi koszulka ANTY UPA / antybanderowska, której przekaz bezpośrednio odwołuje się do sprzeciwu wobec UPA i pamięci o zbrodniach dokonanych na Polakach. Dostępna jest również koszulka nawiązująca do Rzezi Wołyńskiej z przesłaniem „Nie o zemstę, lecz pamięć wołają ofiary”, a także inne produkty związane z tematyką anty-UPA.
To właśnie słowa „nie o zemstę, lecz pamięć” dobrze pokazują granicę, którą warto zachować. Sprzeciw wobec UPA nie musi być wezwaniem do nienawiści wobec współczesnych Ukraińców. Może oznaczać pamięć o ofiarach, brak zgody na gloryfikowanie sprawców, sprzeciw wobec fałszowania historii oraz żądanie ekshumacji i godnego pochówku pomordowanych Polaków.
Tak rozumiane „anty UPA” jest stanowiskiem wobec konkretnej organizacji historycznej, jej ideologii i dziedzictwa. Nie jest natomiast równoznaczne ze sprzeciwem wobec każdego człowieka narodowości ukraińskiej.
Czy Polska i Ukraina mogą się pojednać?
Pojednanie jest możliwe, ale nie powinno oznaczać amnezji. Trwałe relacje między narodami wymagają zmierzenia się również z tymi wydarzeniami, które są bolesne i niewygodne. W przypadku relacji polsko-ukraińskich oznacza to konieczność rozmowy o OUN-UPA, Wołyniu, miejscach pochówku polskich ofiar oraz symbolach, które w Polsce wywołują zrozumiały sprzeciw.
Strona polska powinna jednocześnie zauważać fakty, które nie pasują do narracji o całkowitej wrogości. Należą do nich ukraińskie zgody na kolejne prace poszukiwawcze i ekshumacyjne, współpraca specjalistów obu państw oraz działalność Ukraińców zaangażowanych w przywracanie pamięci polskim ofiarom. Uczciwa rozmowa wymaga przedstawiania zarówno problemów, jak i rzeczywistych zmian na lepsze.
Najczęściej zadawane pytania o stosunek Polaków do Ukraińców
Dlaczego część Polaków nie lubi Ukraińców?
Nie istnieje jedna przyczyna ani jednolity stosunek wszystkich Polaków. Badania pokazują jednak wzrost deklarowanej niechęci. Wpływ mogą mieć historyczne spory dotyczące Wołynia i OUN-UPA, zmęczenie wieloletnią pomocą uchodźcom, kwestie świadczeń i usług publicznych, sytuacja gospodarcza oraz bieżące konflikty polityczne i społeczne.
Ilu Polaków deklaruje niechęć do Ukraińców?
Według badania CBOS ze stycznia 2026 roku niechęć do Ukraińców deklarowało 43% respondentów, natomiast sympatię 29%. Pozostali badani deklarowali przede wszystkim obojętność lub nie zajęli jednoznacznego stanowiska.
Czy Rzeź Wołyńska ma wpływ na obecne stosunki polsko-ukraińskie?
Tak. Wołyń pozostaje jednym z najważniejszych tematów pamięci historycznej między Polską i Ukrainą. Szczególne znaczenie mają ekshumacje, sposób upamiętniania OUN-UPA oraz ocena osób związanych z ukraińskim nacjonalizmem.
Co oznacza „anty UPA”?
W polskim kontekście „anty UPA” oznacza przede wszystkim sprzeciw wobec Ukraińskiej Powstańczej Armii i dziedzictwa organizacji odpowiedzialnej za zbrodnie na Polakach. Nie musi oznaczać niechęci do całego narodu ukraińskiego.
Czy wszyscy Ukraińcy popierali UPA?
Nie. IPN udokumentował przypadki Ukraińców ratujących Polaków przed członkami OUN-UPA. Niektórzy ostrzegali polskich sąsiadów, ukrywali ich i pomagali im w ucieczce, ryzykując własnym życiem.
Czy Ukraina zezwala obecnie na ekshumacje polskich ofiar?
Tak. W 2025 i 2026 roku przeprowadzono lub rozpoczęto kolejne wspólne prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. Nadal istnieją miejsca wymagające przebadania oraz kolejne sprawy do rozwiązania, ale obecnej sytuacji nie można określić jako całkowitego zakazu ekshumacji.
Czy Polacy nadal chcą pomagać uchodźcom z Ukrainy?
Nastawienie uległo znacznemu pogorszeniu. W lipcu 2026 roku CBOS odnotował 52% sprzeciwu wobec dalszego przyjmowania uchodźców z Ukrainy i 42% poparcia. Jednocześnie stosunek Polaków do poszczególnych form pomocy i świadczeń jest bardziej zróżnicowany.
Czy krytyka Ukrainy jest antyukraińska?
Nie automatycznie. Krytyka polityki władz Ukrainy, stosunku do OUN-UPA, systemu świadczeń czy konkretnych decyzji politycznych jest czymś innym niż wrogość wobec człowieka wyłącznie z powodu jego ukraińskiego pochodzenia.
Niechęć Polaków do Ukraińców – pamięć bez zbiorowej odpowiedzialności
Niechęć części Polaków do Ukraińców jest realnym zjawiskiem i nie ma sensu udawać, że ono nie istnieje. Ma też wiele rzeczywistych przyczyn. Wołyń jest faktem historycznym, podobnie jak masowe zbrodnie na polskiej ludności i odpowiedzialność OUN-UPA. Polacy mają pełne prawo domagać się pamięci o ofiarach, dalszych ekshumacji, godnych pochówków i sprzeciwiać się gloryfikowaniu organizacji odpowiedzialnych za mordowanie naszych rodaków.
Polacy mają również prawo dyskutować o kosztach pomocy dla Ukrainy, świadczeniach, polityce migracyjnej, dostępie do usług publicznych oraz o tym, jakie obowiązki powinny mieć osoby mieszkające i pracujące w naszym kraju. Nie trzeba rezygnować z tych tematów tylko dlatego, że są politycznie niewygodne. Rzetelna debata wymaga jednak odróżnienia decyzji państwa ukraińskiego, działań historycznych organizacji i zachowania konkretnych ludzi od oceny całego narodu.
Można więc powiedzieć „ANTY UPA” bez mówienia „anty każdy Ukrainiec”. Można czcić ofiary Wołynia i jednocześnie pamiętać o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków. Można oczekiwać od Ukrainy więcej w sprawach historycznych, a jednocześnie uczciwie zauważać postęp, kiedy dochodzi do kolejnych ekshumacji.
Taka postawa nie osłabia polskiego patriotyzmu. Przeciwnie – pokazuje, że pamięć o Polsce jest na tyle silna, że nie potrzebuje ani przemilczenia, ani fałszowania historii, ani odpowiedzialności zbiorowej. Ofiary Wołynia zasługują na prawdę i godny pochówek, Polska zasługuje na szacunek dla własnej historii, a rzeczywiste pojednanie polsko-ukraińskie może być trwałe tylko wtedy, gdy zostanie zbudowane na prawdzie.