Rzeź wołyńska – pamięć, której nie wolno wymazać
Są w historii Polski wydarzenia, o których nie można mówić półgłosem. Są nazwiska, miejscowości i mogiły, które przypominają, że pamięć narodowa nie jest wyborem – jest obowiązkiem wobec tych, którzy nie mogą już opowiedzieć swojej historii. Jednym z najbardziej bolesnych rozdziałów naszych dziejów jest Rzeź Wołyńska – ludobójstwo dokonane na polskiej ludności przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA oraz związane z nimi formacje.
Wołyń to nie tylko historia zapisana w podręcznikach. To historia polskich rodzin. Ludzi, którzy mieli swoje domy, pola, kościoły, szkoły, sąsiadów i plany na przyszłość. Wielu zostało zamordowanych wyłącznie dlatego, że byli Polakami.
Dzisiaj, gdy Polska i Ukraina mierzą się z nową rzeczywistością geopolityczną, pamięć o Wołyniu nie powinna być ani przemilczana, ani wykorzystywana do obciążania odpowiedzialnością całego współczesnego narodu ukraińskiego. Polacy mają jednak prawo oczekiwać prawdy, godnego pochówku ofiar i uczciwego nazwania sprawców oraz ich ideologii.
Czym była Rzeź Wołyńska?
Rzeź Wołyńska była częścią zorganizowanej akcji wymierzonej w polską ludność Wołynia i Małopolski Wschodniej. Według Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1943–1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali na tych terenach od około 80 do 120 tysięcy Polaków. Dokładnej liczby ofiar prawdopodobnie nigdy nie uda się ustalić. Za zbrodnie odpowiadały przede wszystkim struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, przy czym w mordach uczestniczyła także część miejscowej ludności i inne formacje. Celem było usunięcie polskiej ludności z ziem uznawanych przez radykalnych nacjonalistów ukraińskich za obszar przyszłego państwa ukraińskiego. Ofiarami nie byli przede wszystkim żołnierze walczących armii. Ginęli cywile. Mężczyźni i kobiety. Starcy. Duchowni. Dzieci. Polskie wsie były otaczane, mieszkańców zabijano, zabudowania rabowano i palono. Ci, którzy zdołali przeżyć, często uciekali, pozostawiając cały swój dotychczasowy świat.
Dlatego mówiąc o Wołyniu, należy mówić jasno: była to zaplanowana akcja wymierzona w polską ludność cywilną, którą państwo polskie określa dziś jako ludobójstwo.
Dlaczego doszło do Rzezi Wołyńskiej?
Źródeł tragedii należy szukać m.in. w radykalnym ukraińskim nacjonalizmie rozwijającym się w pierwszej połowie XX wieku.
Powstała w 1929 roku Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów dążyła do stworzenia niepodległego państwa ukraińskiego. W jej radykalnym nurcie wizja ta wiązała się z koncepcją usunięcia z terenów uznawanych za ukraińskie innych grup narodowych.
W czasie II wojny światowej, gdy dawne ziemie II Rzeczypospolitej znalazły się pod okupacją sowiecką, a następnie niemiecką, przemoc zaczęła przybierać coraz większą skalę.
W 1943 roku rozpoczęła się masowa fala ataków na polskie miejscowości na Wołyniu.
Nie była to zwykła wojna dwóch armii.
Atakowano przede wszystkim bezbronnych mieszkańców wsi.
Krwawa Niedziela – 11 lipca 1943 roku
Symbolem Rzezi Wołyńskiej stał się 11 lipca 1943 roku – Krwawa Niedziela.
Według materiałów IPN tego dnia ukraińscy nacjonaliści zaatakowali Polaków w 99 miejscowościach przedwojennego województwa wołyńskiego.
Data nie była przypadkowa także z punktu widzenia tragicznych konsekwencji. Niedzielny poranek oznaczał, że wielu mieszkańców można było znaleźć w jednym miejscu – w kościołach i podczas nabożeństw.
Ataki następowały niemal jednocześnie.
Polskie wsie znikały z mapy. Zabijano ich mieszkańców, rabowano dobytek i palono zabudowania.
Krwawa Niedziela była apogeum zbrodni, ale nie jej początkiem ani końcem. Mordy trwały wcześniej i później, a przemoc rozlała się również poza sam Wołyń.
11 lipca pozostaje więc symbolem tysięcy ludzi, którym odebrano życie tylko dlatego, że byli Polakami.
Ile osób zamordowano podczas Rzezi Wołyńskiej?
Nie znamy dokładnej liczby.
IPN podaje szacunek 80–120 tysięcy zamordowanych Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945.
W ustawie ustanawiającej państwowy dzień pamięci polski ustawodawca mówi natomiast o ponad 100 tysiącach Polaków zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN, UPA i innych formacji na szerszym obszarze Kresów oraz terenach dzisiejszej Polski.
Za tymi liczbami kryją się jednak konkretni ludzie.
Każda liczba oznacza człowieka.
Czyjąś matkę.
Ojca.
Syna.
Córkę.
Dziadka.
Sąsiada.
Dlatego jednym z najważniejszych zadań współczesnej Polski pozostaje odnajdywanie miejsc pochówku, identyfikowanie szczątków i przywracanie ofiarom imion.
Nie tylko Wołyń
Określenie „Rzeź Wołyńska” jest najbardziej rozpowszechnione, ale zbrodnie na Polakach obejmowały również inne obszary dawnych Kresów II Rzeczypospolitej.
Przemoc dotknęła m.in. ludność polską Małopolski Wschodniej.
Dlatego obecna oficjalna nazwa państwowego święta brzmi: Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
To istotne rozróżnienie.
Wołyń stał się symbolem, ale polskie ofiary znajdowały się również poza nim.
Polacy, którzy próbowali się bronić
W obliczu narastających mordów powstawały polskie ośrodki samoobrony.
Ich mieszkańcy organizowali straże, budowali umocnienia, zdobywali broń i próbowali chronić ludność cywilną.
Nie wszędzie było to możliwe.
W wielu niewielkich miejscowościach ludzie nie mieli ani odpowiedniej broni, ani informacji, ani czasu na przygotowanie obrony. Ucieczka często była jedyną szansą przeżycia.
Historia Wołynia jest więc również historią ludzi, którzy mimo beznadziejnej sytuacji próbowali ratować rodziny i sąsiadów.
Trzeba pamiętać również o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków
Prawda historyczna nie potrzebuje uproszczeń.
Obok sprawców byli także Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się zbrodniom. Ostrzegali polskich sąsiadów, ukrywali ich, pomagali w ucieczce lub odmawiali udziału w mordach.
Niektórzy za taką pomoc sami zapłacili życiem.
Pamięć o tych ludziach nie pomniejsza odpowiedzialności OUN-UPA. Przeciwnie – pokazuje, że nawet w czasach skrajnego terroru człowiek miał wybór.
Dlatego odpowiedzialność historyczną należy przypisywać sprawcom, organizacjom, dowódcom i uczestnikom zbrodni, a nie każdemu człowiekowi określonej narodowości.
Potępienie OUN-UPA nie musi oznaczać nienawiści do Ukraińców.
Polski patriotyzm nie potrzebuje nienawiści. Potrzebuje pamięci, prawdy i odwagi w nazywaniu faktów.
Dlaczego pamięć o Wołyniu jest dzisiaj tak ważna?
Ponad osiem dekad później Rzeź Wołyńska pozostaje tematem żywym.
Jednym z najważniejszych problemów przez lata pozostawała kwestia poszukiwania, ekshumacji i godnego pochówku polskich ofiar.
Dla rodzin zamordowanych nie jest to abstrakcyjna debata historyczna.
Chodzi o podstawową rzecz: możliwość odnalezienia bliskich i pochowania ich z godnością.
Polska może współpracować ze współczesną Ukrainą tam, gdzie wymagają tego interesy państwa, a jednocześnie konsekwentnie domagać się prawdy o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA.
Jedno nie powinno wykluczać drugiego.
Przyjaźń między narodami budowana na przemilczeniach jest krucha. Trwałe pojednanie wymaga prawdy – także wtedy, gdy jest ona bolesna.
Ekshumacje na Wołyniu w 2026 roku
Wydarzenia 2026 roku pokazują, że sprawa Wołynia nadal nie należy wyłącznie do przeszłości.
W czerwcu 2026 roku władze Ukrainy wydały zgodę na przeprowadzenie przez polski IPN prac ekshumacyjnych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wcześniejsze badania pozwoliły zlokalizować dwa masowe groby oraz jeden grób pojedynczy.
13 lipca 2026 roku rozpoczął się kolejny etap prac.
W Woli Ostrowieckiej w pierwszym okresie badań ujawniono szczątki co najmniej 38 osób. IPN informował również o widocznych na części szczątków śladach bardzo silnych urazów oraz odnajdywanych przedmiotach osobistych.
To niezwykle ważny moment.
Nie dlatego, że zamyka sprawę Wołynia.
Przeciwnie.
Pokazuje skalę pracy, która nadal pozostaje do wykonania.
W Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej wcześniejsze ekshumacje prowadzone w latach 1992, 2011 i 2015 pozwoliły odnaleźć, ekshumować i godnie pochować szczątki 674 osób.
A przecież to zaledwie część całej historii.
Każdy odnaleziony grób przypomina nam, że pod liczbami zapisanymi w książkach kryją się prawdziwi ludzie.
Polska ma obowiązek upominać się o każdego z nich.
Ostrówki i Wola Ostrowiecka – ponad tysiąc zamordowanych
30 sierpnia 1943 roku doszło do zagłady polskich mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej.
Według IPN w obu miejscowościach w ciągu kilku godzin zamordowano około 1050 osób, w tym wiele kobiet i dzieci.
Po zbrodni wsie splądrowano i spalono.
Dzisiaj właśnie tam prowadzone są prace, których celem jest odnalezienie szczątków ofiar i przywrócenie im należnej godności.
Trudno o mocniejszy symbol tego, czym jest pamięć narodowa.
Po ponad 80 latach Polska nadal szuka swoich zamordowanych obywateli.
11 lipca jest dziś świętem państwowym
W 2025 roku nastąpiła ważna zmiana w państwowym upamiętnieniu ofiar.
Sejm uchwalił ustawę ustanawiającą 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
Ustawa została podpisana przez Prezydenta RP i weszła w życie 5 lipca 2025 roku.
Od tego momentu 11 lipca jest oficjalnym świętem państwowym.
Ma to znaczenie większe niż symboliczne.
Państwo polskie jednoznacznie określiło charakter zbrodni i ustanowiło dzień poświęcony pamięci jej ofiar.
Pamięć nie oznacza zemsty
Rozmawiając o Rzezi Wołyńskiej, łatwo wpaść w pułapkę współczesnej nienawiści.
Nie tędy droga.
Nie jesteśmy odpowiedzialni za zbrodnie naszych przodków tylko dlatego, że urodziliśmy się jako Polacy, Ukraińcy, Niemcy czy przedstawiciele jakiegokolwiek innego narodu.
Odpowiedzialność ponoszą sprawcy.
Ale współczesne społeczeństwa odpowiadają za to, co robią z pamięcią o historii.
Można potępić ideologię OUN-UPA bez potępiania całego narodu ukraińskiego.
Można pomagać napadniętej Ukrainie i jednocześnie żądać prawa do ekshumacji polskich ofiar.
Można budować współpracę, nie rezygnując z własnej historii.
I można powiedzieć jasno:
polskie ofiary Wołynia zasługują na prawdę, pamięć, krzyż, nazwisko i grób.
Patriotyzm to również pamięć
Patriotyzm nie kończy się na wywieszeniu biało-czerwonej flagi podczas święta państwowego.
To znajomość własnej historii.
To pamięć o bohaterach.
Ale również pamięć o bezbronnych ofiarach.
To przekazywanie historii następnym pokoleniom i odmowa pogodzenia się z zapomnieniem.
Dlatego symbole historyczne mogą mieć znaczenie większe niż dekoracja. Koszulka, flaga, przypinka, naszywka czy inny patriotyczny przedmiot może stać się punktem wyjścia do rozmowy o historii.
W Imperium dostępne są również gadżety nawiązujące do pamięci o Wołyniu oraz motywy anty-UPA. Warto jednak pamiętać, co powinno być ich istotą.
Nie nienawiść do współczesnych Ukraińców.
Sprzeciw wobec ideologii odpowiedzialnej za ludobójstwo i pamięć o zamordowanych Polakach.
To zasadnicza różnica.
Symbol pamięci ma największą wartość wtedy, gdy człowiek, który go nosi, wie, co oznacza 11 lipca 1943 roku, czym były OUN i UPA oraz dlaczego tysiące polskich rodzin do dziś czekają na pełne upamiętnienie swoich bliskich.
Rzeź Wołyńska – najczęściej zadawane pytania
Kiedy była Rzeź Wołyńska?
Największe nasilenie zbrodni na Wołyniu przypadło na 1943 rok. IPN ujmuje zasadniczy okres ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945, choć szerszy kontekst zbrodni nacjonalistów ukraińskich obejmuje dłuższy okres.
Co wydarzyło się 11 lipca 1943 roku?
11 lipca 1943 roku, podczas tzw. Krwawej Niedzieli, ukraińscy nacjonaliści przeprowadzili skoordynowane ataki na polską ludność wielu miejscowości Wołynia. Według IPN tego dnia zaatakowano Polaków w 99 miejscowościach przedwojennego województwa wołyńskiego.
Kto odpowiadał za Rzeź Wołyńską?
Za masowe mordy odpowiadały przede wszystkim struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz uczestnicy związanych z nimi formacji i część lokalnej ludności biorąca udział w zbrodniach.
Ile było polskich ofiar?
IPN szacuje, że w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 80–120 tysięcy Polaków. Dokładna liczba pozostaje nieznana.
Czy Rzeź Wołyńska jest uznawana w Polsce za ludobójstwo?
Tak. Polska oficjalnie określa zbrodnie OUN-UPA na polskiej ludności jako ludobójstwo. Od 2025 roku 11 lipca jest świętem państwowym poświęconym jego polskim ofiarom.
Czy na Wołyniu prowadzone są ekshumacje?
Tak. W 2026 roku, po uzyskaniu zgody władz Ukrainy, IPN prowadził prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Jest to część procesu odnajdywania, identyfikowania i godnego pochówku polskich ofiar.
Czy wszyscy Ukraińcy popierali zbrodnie OUN-UPA?
Nie. Takie stwierdzenie byłoby historycznie fałszywe. Znane są przypadki Ukraińców, którzy pomagali Polakom, ostrzegali ich przed napadami lub ukrywali przed sprawcami. Niektórzy zapłacili za tę pomoc życiem.
Dlaczego pamięć o Rzezi Wołyńskiej pozostaje ważna?
Ponieważ wiele ofiar nadal nie ma godnych, oznaczonych miejsc pochówku, a historia ludobójstwa pozostaje istotnym elementem polskiej pamięci narodowej. Pamięć jest także warunkiem uczciwego dialogu między Polakami i Ukraińcami.
Rzeź Wołyńska – pamiętamy
Rzeź Wołyńska nie może zostać zapomniana.
Nie dlatego, że mamy żyć nienawiścią.
Dlatego, że naród, który zapomina o własnych ofiarach, traci część swojej historii.
Polacy zamordowani na Wołyniu i innych ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej nie prosili o pomniki. Chcieli żyć. Wychowywać dzieci, pracować, modlić się, budować domy i przekazywać ziemię kolejnym pokoleniom.
Odebrano im tę możliwość.
Dzisiaj naszym obowiązkiem jest zachować ich w pamięci.
Domagać się dalszych poszukiwań.
Domagać się ekshumacji.
Domagać się godnego pochówku.
Sprzeciwiać się gloryfikowaniu sprawców.
Uczyć młodych Polaków historii.
I nie pozwolić, aby bieżąca polityka przesłoniła prawdę.
Jednocześnie pamięć nie powinna zmieniać się w zbiorową nienawiść wobec ludzi, którzy nie popełnili tych zbrodni. Prawda jest wystarczająco mocna. Nie potrzebuje ani przemilczenia, ani fałszu, ani nienawiści.
11 lipca warto więc zatrzymać się na chwilę.
Zapalić znicz.
Wywiesić biało-czerwoną flagę.
Przeczytać historię jednej z nieistniejących już polskich wsi.
Opowiedzieć dzieciom, czym była Krwawa Niedziela.
I pamiętać o tych, którzy przez dziesięciolecia czekali – i w wielu przypadkach nadal czekają – na odnalezienie oraz godny pochówek.
Cześć pamięci Polaków pomordowanych na Wołyniu i Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej.
Pamiętamy.
Na koniec chcemy tylko przypomnieć pewne słowa:
"Czy pamiętasz Panie Boże
Nad Wołyniem łunę krwawą
I ten krzyk z płonącej chaty
Mordowanych przez sąsiadów.
Chyba byłeś w tamtej porze
Gdzieś po innej stronie świata,
Bo byś pewnie się zasmucił i przystanął i zapłakał..."